Aplikacja adwokacka: bądźmy profesjonalistami!

Tagi: , , , ,
Studenci prawa

Rys. Łukasz Jagielski

Studenci prawa uczelni publicznych jak i tych niepublicznych, zdobywają wykształcenie wyższe i chcąc kontynuować edukację prawniczą, idą – w znacznej większości – na aplikacje prawnicze. Część z nich wybierze aplikację adwokacką. Czasem kierując się przypadkiem, czasem misją, czasem zamiłowaniem do prawa i procedury karnej lub prawa rodzinnego, czasem też finansami.

Po wielu miesiącach intensywnej nauki niemal całego prawa, przystępują do egzaminu z nadzieją, pełni entuzjazmu i wiary.

Gdy natomiast minie już stres związany z przygotowaniem do egzaminów, radowania się z samego faktu zdanego egzaminu, rozpoczną się przygotowania do ślubowania, a więc kolejnego etapu w życiu i karierze zawodowej magistrów prawa. Przepełnieni ciekawością i dumą, w pierwszych dniach stycznia odwiedzają budynek Filharmonii Narodowej czy też Sali Kongresowej, gdzie przystępują do ślubowania, odbierają legitymację, a zatem oficjalnie, z pompą rozpoczynają aplikację adwokacką. Czekają ich teraz 3 lata nauki o tym, jak być adwokatem i jak najlepiej wykonywać ten trudny zawód.

Po pierwsze: etyka

Już przy pierwszym kontakcie z samorządem adwokackim, słyszą ważne w historii tego zawodu hasło: etyka! Podczas ślubowania wystąpi bowiem z płomiennym przemówieniem znamienity adwokat danej izby. W trakcie ślubowania w 2011 r. w Warszawie był to mec. Andrzej Rościszewski, były dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Nowo ślubowani aplikanci usłyszą wykład „O Adwokaturze”. Już na samym początku zostaną im przekazane wartości zawodu adwokata: etyka, historia, sala sądowa.

Na pierwszym miejscu zawsze była więc etyka, zbiór zasad i wartości środowiska stanowiącego od lat element wymiaru sprawiedliwości.

Dlatego też, przed przystąpieniem do zajęć merytorycznych i praktycznych, pierwsze tygodnie cyklu szkolenia zawodowego mają na celu przybliżyć nowym członkom samorządu adwokackiego normy zgromadzone w dotychczas obowiązującym Zbiorze Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu (tzw. Kodeks Etyki Adwokackiej). Przy czym nie jest to nauka o filozofii i ogólnych, abstrakcyjnych normach stanowiących: „jak być dobrym”, a o – z jednej strony – fundamencie zawodu adwokata, jakim jest tajemnica adwokacka oraz z drugiej strony – o sposobach rozliczania się z klientami. Omawiając zatem Zbiór Zasad, aplikanci z wykładowcami prowadzą pierwsze dyskusje o adwokaturze, często zgodnie krytykując poszczególne, archaiczne już normy, często wspólnie ustalając przyczynę ustanowienia danej normy. Aplikanci usłyszą więc dlaczego nadal obowiązuje (i pewnie będzie obowiązywał) zakaz reklamy? Dlaczego ingeruje się w swobodę kontraktowania i zakazuje się adwokatom pobierania wynagrodzenia wyłącznie od wygranej? Tak naprawdę jest to moment, w którym aplikanci dowiadują się, iż należą już do samorządu adwokatów.

Konieczność szczegółowego omówienia Zbioru Zasad wynika między innymi z tego, iż tak adwokat, jak i aplikant mogą odpowiadać za naruszenie kodeksu etyki przed sądem dyscyplinarnym. Stąd, gdy wkracza się w tę problematykę, pole do dyskusji automatycznie zawęża się. Nikt bowiem nikogo nie zmusza do bycia adwokatem. Jeśli jednak chce się nim zostać, koniecznym jest przestrzeganie wspólnych reguł. Następstwem ich naruszenia jest sąd dyscyplinarny.

Aplikanci powinni więc z tej lekcji wynieść parę istotnych informacji: istnieje zbiór zasad wykonywania zawodu, który musi być przestrzegany. Naruszenie zbioru zasad warunkuje odpowiedzialność dyscyplinarną. Z kolei odpowiedzialność dyscyplinarna może nawet w skrajnych przypadkach polegać na pozbawieniu adwokata prawa wykonywania zawodu (skreślenie z listy), czy też na skreśleniu z listy właśnie aplikanta. Okazuje się bowiem, iż wbrew powszechnej opinii społecznej, sądownictwo dyscyplinarne, jeden z fundamentów samorządności zawodowej, nie jest ustanowione w celu ukrycia problemów. Jego celem jest rozwiązanie problemu.

Po drugie: historia

Kolejnym etapem kształcenia przyszłych adwokatów, jest ukształtowanie świadomości historycznej. Było i nadal jest wielu wybitnych historyków i prawników, którzy wspólnie opracowują skomplikowaną historię adwokatury. To na podstawie tych opracowań uczą się aplikanci. Nauka ta jest koniecznością, bowiem materia ta będzie przedmiotem kolokwium częściowego bądź rocznego.

Sprawdzian ten może być dość szczegółowy, testowy. Nie wystarczy więc jedna noc przed egzaminem na opracowanie wszystkich mogących tam wystąpić zagadnień.

I w tym miejscu można się zastanowić: po co aplikantom historia? Faktycznie dla osób, które ostatnie lata poświęciły na naukę prawa, nagłe przejście na pamięciową naukę szczegółowej historii adwokatury nie jest łatwe. Chodzi jednak o to, aby zmusić młodych prawników do przeczytania paru tytułów na temat historii zawodu, który planują wykonywać w przyszłości. Na pewno jednak przedmiot ten pokazuje czym, z pespektywy historii Polski, jest adwokatura, co z kolei pozwala wyciągać wnioski na przyszłość. Nauka historii, podobnie jak nauka o etyce, są bowiem humanistycznymi wykładami o zawodzie adwokata.

Tak więc przychodzi czas na sprawdzian tej szczegółowej wiedzy. Aplikanci łamią sobie głowy, pióra i ołówki na poszczególnych, często podchwytliwych pytaniach. Kolokwium zaliczy pewnie ponad 70%. Reszta po pewnym czasie przystąpi do kolokwium poprawkowego.

Po trzecie: procedura

Zawód adwokata – o czym mówił na inauguracji aplikacji w styczniu 2011 r. mec. Rościszewski – polega przede wszystkim na pracy na sali sądowej. Proces cywilny, karny i administracyjny winny być domeną adwokatów. Dlatego też większość czasu na aplikacji przeznaczana jest na naukę procedury karnej, cywilnej, później administracyjnej. I to od nauki procedur, zarówno w sensie teoretycznym, jak i praktycznym, zaczyna się merytoryczne styczszkolenie aplikantów adwokackich. W niedługim bowiem czasie aplikanci pójdą do sądu z upoważnieniem od patrona lub innego adwokata i w związku z tym powinni się szybko odnaleźć w formalnych zawiłościach postępowania sądowego.

W ramach nauki szeroko pojętej procedury, aplikanci rozpoczynają kolejny cykl zajęć o enigmatycznej nazwie: „adwokat na sali sądowej”. W pierwszej kolejności zajęcia prowadzone są przez adwokatów specjalizujących się w prawie karnym i procedurze karnej. Tam dowiedzą się, jak zachowywać się na sali sądowej (gdzie siadać, kiedy wstawać itp.), a także jak zachowywać się poza nią (np. w areszcie śledczym), w jaki sposób rozmawiać z klientem podejrzanym lub oskarżonym o popełnienie przestępstwa. Podobne zajęcia później prowadzone są przez adwokatów – cywilistów. W ramach tych zajęć jedno bądź dwa spotkania przeznaczane są na symulację rozprawy sądowej. Jest to oczywiście forma zabawy, jednakże o tyle istotna, iż adwokat praktyk pokazuje aplikantom, gdzie mogą czekać ich pułapki i problemy. Jak wygłosić mowę końcową, jak zadawać pytania świadkowi, czy biegłemu.

Przed rozpoczęciem praktyk w sądach aplikantów czeka konieczne szkolenie z zakresu BHP i Ochrony Danych Osobowych, a także zajęcia z sędziami (z reguły Prezesi Sądów Rejonowych lub z Sądu Okręgowego) na temat organizacji wymiaru sprawiedliwości. W ich trakcie aplikanci dowiedzą się, w jakim trybie składać skargi w związku z np. nieprawidłowym przebiegiem danego postępowania. Podczas tych zajęć można spotkać wiele barwnych, interesujących postaci na co dzień sprawujących wymiar sprawiedliwości, które w swobodny sposób opowiadają o sądzeniu, a także o zaletach i wadach zawodu sędziego.

Mając już taką, całkiem teoretyczną wiedzę na temat funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, adwokatury i sposobu zachowania się na sali sądowej, aplikanci zostają przydzieleni na praktyki do poszczególnych sądów, gdzie czekają ich zajęcia z poszczególnymi sędziami – patronami. Od marca do końca maja aplikanci odbywają dwutygodniowe szkolenie w wydziale gospodarczym oraz w wydziale pracy i ubezpieczeń społecznych, a także miesięczne praktyki w wydziale cywilnym i karnym.

Wprawdzie aplikanci są jeszcze przed szkoleniem merytorycznym, jednakże w tym momencie nie powinno to stanowić ani dla nich, ani dla sędziów większego problemu. Zdali egzamin na aplikację, stąd powinni cokolwiek zapamiętać z procedury cywilnej, karnej i przedmiotów materialnych. Podczas tych praktyk przyszli adwokaci mają niepowtarzalną szansę zaobserwowania życia sądów „od kuchni”, brania udziału w wydawaniu orzeczeń, pisania uzasadnień do wyroków. W tym czasie mogą zaobserwować reakcje sędziów na poszczególną argumentację i zachowanie profesjonalnych pełnomocników na sali sądowej. Oprócz tego, w jednym z wydziałów czeka ich szkolenie „biurowe”, gdzie w ciągu jednego dnia wspierają organizacyjnie pracę sekretariatów przygotowując np. akta do dekretacji, przystawiając pieczątki, drukując i wypełniając nakazy zapłaty, wpinając lub wszywając w akta sprawy potwierdzenia odbioru, etc.

Są też oceniani przez sędziów – patronów, którzy po zakończeniu praktyk w danym wydziale wypełniają dzienniczek praktyk danego aplikanta.

Mimo wszelkich krytycznych komentarzy, które zawsze i wszędzie są wypowiadane, czas ten winien przygotować aplikantów do pierwszych, samodzielnych występów w sądach. Otóż bowiem, po sześciu miesiącach aplikacji zyskują oni możliwość stawania w sądach, póki co – rejonowych.

Jeśli ów pierwszy termin wypada na początek lipca, wielu aplikantów zadaje sobie pytanie: czy już mogę, czy nie występować przed sądem rejonowym. Wedle bowiem literalnej treści ustawy prawo o adwokaturze, aplikacja zaczyna się z dniem 1 stycznia i po jej sześciu miesiącach można już występować w sądach rejonowych (czyli od 1 lipca). Wedle natomiast niektórych, aplikacja rozpoczyna się z chwilą złożenia ślubowania, a więc z upływem sześciu miesięcy od tej daty można przeżyć swój „pierwszy raz”.

Lipiec i sierpień są miesiącami przerwy wakacyjnej w szkoleniu. Stąd jest odpowiednio więcej czasu na to, aby wypróbować się przed sądem i zebrać tu masę doświadczeń. Od września szkolenie jest kontynuowane i z rzeczy nowych, aplikantów czeka miesięczne szkolenie w prokuraturze.

Na koniec pierwszego roku organizowane jest kolokwium roczne. Aplikanci muszą więc powrócić z rozpraw i posiedzeń, aby zdać kolejny egzamin teoretyczny. Może być tam poruszana tematyka z zakresu organizacji adwokatury, procedur karnej i cywilnej, prawa materialnego cywilnego i karnego, etyki. Aplikanci, którym uda się zdać to kolokwium są już praktycznie na drugim roku. I znowu, od lipca następnego roku zyskują kolejne uprawnienie: mogą stawać w sądach okręgowych i apelacyjnych, a także przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Tak więc, przez cały czas: procedura, procedura, procedura!

Po czwarte: Adwokatura

Pierwszy rok jest w pewien sposób najtrudniejszy, bowiem przez cały czas aplikanci spotykają się z czymś nowym. Im dłużej trwa jednak szkolenie, tym bardziej wnikają oni w środowisko adwokatury, stają się samodzielni, uczą się wykonywać wolny zawód. Z tyłu głowy mają zasady wykonywania zawodu, świadomi są odpowiedzialności dyscyplinarnej. Każdy z nich pracuje już na opinię o całości.

Aplikanci adwokaccy stanowią wraz z adwokatami ową całość, nazywaną adwokaturą. W poszczególnych okręgach są natomiast częścią izb adwokackich. Uczą się procedury, etyki, historii, także szkolą z zakresu prawa materialnego. Po trzech latach zdają kolejny, ostatni już z tak istotnych egzaminów. Na koniec okazuje się bowiem, że tak nauczeni adwokatury mają wszelkie prawo, by twierdzić, że są profesjonalistami. Prawnikami wyjątkowo dobrze przygotowanymi do wykonywania zawodu.