Na wokandzie

W najnowszym numerze

Wydarzenia
Wokanda
Dobre praktyki
Studia i kariera
Opinie
Książki prawnicze
Felieton

Opinie-2

Ile zarabiają sędziowie w Niemczech? Jaki jest ich sposób na przewlekłość postępowań? I dlaczego druga instancja może mieć więcej pracy, niż pierwsza? Rozmowa z sędziami Sądu Rejonowego w Dreźnie. – Sędziami jesteście od ponad 20 lat, orzekacie w wydziale pracy. Jak wygląda ścieżka kariery sędziowskiej w Niemczech? – Katrin Vetter*: W Niemczech po ukończeniu studiów prawniczych i zdaniu egzaminu państwowego odbywa się trwający dwa i pół roku referendariat polegający na odbywaniu praktyk we wszystkich wydziałach sądu i w prokuraturze, a także na uczestniczeniu w wykładach teoretycznych. Referendariat jest jednakowy dla wszystkich zawodów prawniczych. Po nim zdaje się kolejny egzamin państwowy i uzyskuje tytuł asesora.
Przygotowywanie pisemnych uzasadnień praktycznie w każdej sprawie to zmora sądów rejonowych. Przywrócenie symbolicznych opłat za sporządzanie uzasadnień odciąży i tak już przepracowanych sędziów – postuluje Jolanta Machura-Szczęsna, sędzia Sądu Rejonowego w Gliwicach. Sporządzanie uzasadnień orzeczeń to niewątpliwie jedna z najważniejszych czynności w naszej pracy. Choć istotna z punktu widzenia prawa strony do zapoznania się z motywami rozstrzygnięć de facto sądowych, to jednak pochłaniająca wiele czasu. Wydanie wyroku sprawę kończy, natomiast dla sędziego często oznacza rozpoczęcie pracy nad przygotowaniem profesjonalnej opinii prawnej.
Spór pomiędzy władzą sądowniczą a wykonawczą w zakresie kształtowania ustroju sądownictwa zaistniał nie po raz pierwszy. Sędziowie, pomni historycznych doświadczeń związanych z ograniczaniem swojej niezawisłości, na każde próby zmiany status quo w wymiarze sprawiedliwości patrzą z dużą nieufnością – pisze sędzia Marek Celej z Krajowej Rady Sądownictwa. Przy okazji debaty o projekcie nowelizacji u.s.p., toczącej się również na łamach kwartalnika „Na wokandzie”, pojawiają się głosy, że sędziowie to wiecznie niezadowolona grupa zawodowa. Grupa szczególnie wyczulona na punkcie swej niezawisłości i upatrująca zamachu na tę niezawisłość w każdej próbie zmiany u.s.p., choćby we wprowadzeniu ocen okresowych. To zarzuty z gruntu niesprawiedliwe – zważywszy, ilu próbom na przestrzeni ostatniego stulecia środowisko sędziowskie było poddawane i to przede wszystkim ze strony władzy wykonawczej.
Nowe u.s.p. przetnie wreszcie węzeł gordyjski, jaki łączy dziś kompetencje prezesa i dyrektora sądu. Nowelizacja jasno określi zakres czynności administracyjnych podległych dyrektorowi, jednak może nie zagwarantować wystarczających mechanizmów oceny jego pracy – piszą Jarosław Bełdowski i Beata Janusz. Nowelizacja ustawy o ustroju sądów powszechnych wzbudza w środowisku sędziowskim silne emocje. Jednym z gorących tematów jest szersze umocowanie pozycji dyrektora sądu i przeniesienie na niego części kompetencji administracyjnych, które dotychczas wykonywał prezes. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej zapisanym w noweli kompetencjom prezesa sądu, to najważniejsze dla tej funkcji uregulowania nie zostały naruszone, zaś to, co rzekomo prezes utraci, i tak miało ograniczony charakter.