Na wokandzie

W najnowszym numerze

Wydarzenia
Wokanda
Dobre praktyki
Aplikacja i kariera
Opinie
Felieton
Drukuj Drukuj Pobierz w pdf

Wokanda

Temat numeru: edukacja prawna

Czy będzie bardziej sprawiedliwie?

Om.in. nowelizacji ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych z sędzią Grzegorzem Wałejko – Podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości rozmawia Rafał Reiwer.

– Jaki model sądownictwa ma się wyłonić po nowelizacji ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej u.s.p.), która wywołuje tyle kontrowersji?
– Trzeba zacząć od tego, że zmiany mają służyć celowi w postaci poprawy sprawności sądów i ich orzecznictwa. Ideałem byłoby natomiast, gdyby dzięki nim było też bardziej sprawiedliwie. Najkrócej mówiąc, takie rozwiązania jak oceny okresowe mają podnieść jakość pracy sądów, a przekazanie nowych obowiązków dyrektorom sądów pozwoli na odciążenie prezesów od czynności, których nie muszą wykonywać sędziowie.

– Poprzednio sąd miał być blisko obywatela. Obecnie nie wiemy czy będzie w nim miejsce dla wydziałów rodzinnych, wydziałów gospodarczych czy pracy. Czy kolejne wydziały będą likwidowane?

– Przede wszystkim nowelizacja u.s.p. porządkuje organizację sądownictwa.

„…nowelizacja u.s.p. porządkuje organizację sądownictwa”

Jeżeli chodzi o wydziały gospodarcze i wydziały pracy, to zmiany organizacyjne w zasadzie zostały już doprowadzone prawie do końca. W Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace koncepcyjne dotyczące przyszłości wydziałów rodzinnych. Zapewniam jednak, że wszystkie podejmowane przez nas działania nie mają na celu utrudnienia obywatelom dostępu do sądów, a wręcz przeciwnie – ułatwienia. Bardzo nam zależy na tym aby sędziowie w poszczególnych sądach byli równo obciążeni pracą. To wpłynie nie tylko na komfort pracy sędziów, ale i na tempo rozpatrywania spraw. Aby tak się stało potrzebne są zmiany organizacyjne.

– Czemu mają one służyć?
Racjonalnemu wykorzystaniu możliwości kadrowych. Z przeprowadzonych badań wynika np. że w 44 sądach (na ogólną liczbę 318 sądów rejonowych mających wydziały rodzinne), obciążenie sprawami jest mniejsze niż na jednego sędziego…

– Co z małymi sądami?
– Jaki model sądownictwa ma się wyłonić po nowelizacji ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (dalej u.s.p.), która wywołuje tyle kontrowersji? – Trzeba zacząć od tego, że zmiany mają służyć celowi w postaci poprawy sprawności sądów i ich orzecznictwa. Ideałem byłoby natomiast, gdyby dzięki nim było też bardziej sprawiedliwie. Najkrócej mówiąc, takie rozwiązania jak oceny okresowe mają podnieść jakość pracy sądów, a przekazanie nowych obowiązków dyrektorom sądów pozwoli na odciążenie prezesów od czynności, których nie muszą wykonywać sędziowie. – Poprzednio sąd miał być blisko obywatela. Obecnie nie wiemy czy będzie w nim miejsce dla wydziałów rodzinnych, wydziałów gospodarczych czy pracy. Czy kolejne wydziały będą likwidowane?

– To kolejny ważny problem. Wiele osób podnosi, że wątpliwa jest celowość utrzymywania sądów rejonowych o obsadzie 4 – 6 etatów sędziowskich. Analitycy sugerują, że być może na ich miejsce powinny powstać wydziały zamiejscowe. Tutaj problemem jest przede wszystkim niedostateczna możliwość elastycznego i mobilnego kierowania takim sądem. Wyłączenia, urlopy czy choroby sędziów sprawiają poważne problemy w ich pracy. Jednocześnie ponoszone są stałe koszty związane z administrowaniem nimi. Każdy sąd musi mieć właściwą, racjonalną i funkcjonalną strukturę.

– Panie Ministrze, nowa regulacja nadzoru administracyjnego budzi zastrzeżenia sędziów. Może lepiej byłoby gdyby nadzór nad sądami powszechnymi sprawował I Prezes Sądu Najwyższego? Wspominał o tym m.in. profesor T. Ereciński w kwartalniku Iustitia?
– Nie dostrzega się, że nowelizacja wprowadza bardzo ważną zmianę modelu funkcjonowania nadzoru Ministra Sprawiedliwości nad sądami powszechnymi. W nowym modelu Minister sprawuje jedynie nadzór zewnętrzny. Jest to w zasadzie „nadzór nad nadzorem” prezesów sądów. W bieżącym nadzorze zastąpi go prezes sądu apelacyjnego. Będzie odpowiedzialny za działalność sądów z jego obszaru właściwości i składał Ministrowi roczne sprawozdanie w tym zakresie.

Trybunał Konstytucyjny nie miał wątpliwości, że obecny model nadzoru nad sądami powszechnymi jest zgodny z konstytucją. Podobne rozwiązania funkcjonują też w innych państwach europejskich.

– W debacie publicznej nad ustawą pojawiło się twierdzenie, że szeroki i nieprecyzyjny zakres nadzoru może naruszać sędziowską niezawisłość.
– Obecnie mamy przecież nadzór Ministra i obowiązuje rozporządzenie w sprawie wykonywania nadzoru administracyjnego. Trzeba więc zapytać czy dotychczasowy stan prawny zagrażał niezawisłości? Należałoby wskazać przykłady takich zagrożeń, ja ich nie znam. Zestawienie dotychczasowego stanu prawnego i tego po nowelizacji, pozwala twierdzić, że jeżeli już doszukiwać się hipotetycznych zagrożeń to w dotychczasowym stanie. Po nowelizacji są one mniejsze, ponieważ w ustawie wyraźnie określa się środki nadzoru, a ich katalog, m.in. na skutek uwag sędziów, został zamknięty. Bardzo ważne jest to, że nadzór zewnętrzny nie dotyka biegu poszczególnych spraw.

– To kolejny ważny problem. Wiele osób podnosi, że wątpliwa jest celowość utrzymywania sądów rejonowych o obsadzie 4 – 6 etatów sędziowskich. Analitycy sugerują, że być może na ich miejsce powinny powstać wydziały zamiejscowe. Tutaj problemem jest przede wszystkim niedostateczna możliwość elastycznego i mobilnego kierowania takim sądem. Wyłączenia, urlopy czy choroby sędziów sprawiają poważne problemy w ich pracy. Jednocześnie ponoszone są stałe koszty związane z administrowaniem nimi. Każdy sąd musi mieć właściwą, racjonalną i funkcjonalną strukturę. – Panie Ministrze, nowa regulacja nadzoru administracyjnego budzi zastrzeżenia sędziów. Może lepiej byłoby gdyby nadzór nad sądami powszechnymi sprawował I Prezes Sądu Najwyższego? Wspominał o tym m.in. profesor T. Ereciński w kwartalniku Iustitia? – Nie dostrzega się, że nowelizacja wprowadza bardzo ważną zmianę modelu funkcjonowania nadzoru Ministra Sprawiedliwości nad sądami powszechnymi. W nowym modelu Minister sprawuje jedynie nadzór zewnętrzny. Jest to w zasadzie „nadzór nad nadzorem” prezesów sądów. W bieżącym nadzorze zastąpi go prezes sądu apelacyjnego. Będzie odpowiedzialny za działalność sądów z jego obszaru właściwości i składał Ministrowi roczne sprawozdanie w tym zakresie. Trybunał Konstytucyjny nie miał wątpliwości, że obecny model nadzoru nad sądami powszechnymi jest zgodny z konstytucją. Podobne rozwiązania funkcjonują też w innych państwach europejskich. – W debacie publicznej nad ustawą pojawiło się twierdzenie, że szeroki i nieprecyzyjny zakres nadzoru może naruszać sędziowską niezawisłość. – Obecnie mamy przecież nadzór Ministra i obowiązuje rozporządzenie w sprawie wykonywania nadzoru administracyjnego. Trzeba więc zapytać czy dotychczasowy stan prawny zagrażał niezawisłości? Należałoby wskazać przykłady takich zagrożeń, ja ich nie znam. Zestawienie dotychczasowego stanu prawnego i tego po nowelizacji, pozwala twierdzić, że jeżeli już doszukiwać się hipotetycznych zagrożeń to w dotychczasowym stanie. Po nowelizacji są one mniejsze, ponieważ w ustawie wyraźnie określa się środki nadzoru, a ich katalog, m.in. na skutek uwag sędziów, został zamknięty. Bardzo ważne jest to, że nadzór zewnętrzny nie dotyka biegu poszczególnych spraw.

– Czy potrzebna jest „konstytucja sądownictwa”? W toku prac nad nowelizacją u.s.p. podnoszono, że przy tak daleko idących zmianach w ustawie należałoby raczej napisać nowy akt prawny.
– Tutaj od razu pojawia się pytanie czy konstytucja sądownictwa powszechnego, czy całego sądownictwa. Jeżeli chodzi o sądownictwo administracyjne i Sąd Najwyższy nie wydaje się ona potrzebna. Natomiast gdy chodzi o sądownictwo powszechne to otwarcie tego rodzaju dyskusji oznaczałoby najpewniej nie tylko poruszenie tak istotnego problemu jak wynagrodzenia sędziów.

„W Ministerstwie Sprawiedliwości
nie są obecnie prowadzone jakiekolwiek prace dotyczące stanu spoczynku”

– A propos. Waloryzacji wynagrodzeń nie będzie. Czy stan spoczynku jest zagrożony? – Projekt budżetu na rok 2012 nie przewiduje środków na waloryzację wynagrodzeń sędziów, mimo że Minister Sprawiedliwości tego chciał. Wstrzymanie waloryzacji musi jednak nastąpić w ustawie okołobudżetowej, dostaliśmy jej projekt. Zapewniam, że w Ministerstwie Sprawiedliwości nie są obecnie prowadzone jakiekolwiek prace dotyczące stanu spoczynku. Nic mi nie wiadomo, żeby takie prace prowadziło Ministerstwo Finansów.

– Czy w toku prac nad u.s.p. zachowano właściwe standardy procedowania? Pierwsze czytanie ustawy odbyło się na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Zdaje się nie być wątpliwości, że u.s.p. jest ustawą dotyczącą ustroju władz publicznych.
– Przygotowana przez Biuro Legislacyjne Sejmu opinia dopuszczała skierowanie projektu nowelizacji na pierwsze czytanie w Komisji. W mojej ocenie nie można Marszałkowi zarzucić błędu, ponieważ z regulaminu Sejmu – art. 37 ust. 2, wynika, iż na posiedzenia plenarne kieruje się ustawy dotyczące „ustroju i właściwości władzy publicznej”. Między oboma tymi elementami ma więc zachodzić koniunkcja.

– Jednak sama ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych w pierwszym czytaniu trafiła na posiedzenie plenarne…
– To jest oczywiście możliwe. Można zastanawiać się nad trafnością przepisu regulaminu i właściwą jego interpretacją.

– Do pierwotnego projektu nowelizacji w Sejmie wprowadzono bardzo wiele istotnych zmian. Czy w ten sposób procedura przyjmowania ustawy nie straciła na przejrzystości?
– Prawdą jest, że po wniesieniu projektu zmieniały się poszczególne rozwiązania, np. zrezygnowaliśmy z cenzurek w ocenach sędziów czy komisji konkursowej. Wynikało to z faktu, że nadal trwały konsultacje ze środowiskiem sędziowskim i przyjęliśmy część zgłaszanych uwag. Wprowadzane zmiany pochodziły od posłów, ale oczywiście były akceptowane przez Ministra Sprawiedliwości. Nie uważam żeby z tego powodu można było stawiać przyjętym rozwiązaniom poważne zarzuty.

– Czy jakieś środowiska sędziowskie poparły ten projekt?
– Stanowisko Iustitii jest znane. Również Stowarzyszenie Sędziów Rodzinnych nie poparło projektu. Themis popierało tylko niektóre rozwiązania. Natomiast po rozmowach z poszczególnymi sędziami, można było dojść do wniosku, że wielu z nich podobnie widzi problemy, które zdefiniowano w nowelizacji i poszczególne przyjęte w niej rozwiązania za dobre. Stwierdzenie to dotyczy to również ocen okresowych…

– To kolejny problem. Do projektu nie załączono rozporządzenia szczegółowo określającego sposób oceny sędziego.
– To prawda. Przedstawiono Sejmowi jedynie projekt rozporządzenia dotyczącego ocen okresowych prokuratorów, w założeniach podobny do regulacji w zakresie ocen sędziowskich. Wiadomo było, że oceny okresowe nie znajdą się w ustawie, w kształcie pierwotnie zaproponowanym. Wynikało to m.in. z ustaleń z Iustitią. W toku prac sejmowych system ocen został też uzupełniony o istotny element w postaci indywidualnego planu rozwoju. Przygotowywanie aktu wykonawczego w tym zakresie było więc bezcelowe.

– Nie wiemy jak w praktyce będą wyglądały te oceny, projekt rozporządzenia nadal nie jest znany.
– Gdy chodzi o wykonanie ustawy, to Ministra Sprawiedliwości obciąża obowiązek przygotowania kilkunastu aktów. Rozporządzenie będzie mówiło, jakie konkretnie czynności mają być wykonywane przez wizytatorów, co ma być przez nich badane. Wskaże również, w jaki sposób te ustalenia przełożą się na opracowanie sprawozdania. Powinno ono również wskazywać jak korygować liczby wynikające ze statystyk, czyli uwzględniać w ocenie obciążenie poszczególnych sędziów, które jest przecież bardzo różne. Zapewniam, że przy okazji tworzenia rozporządzenia nie zostaną sędziom narzucone żadne cenzurki.

– Ustawa mówi o „efektywności wykonania zadań”, co może oznaczać, że oceniana będzie po prostu liczbę załatwień. Czy opracowano już standardy wymagań, jednolite pensum?
– Dobrze byłoby wyjść od założenia, że mamy pewne pensum. Prace nad nim trwały kilka lat temu, ale nie zostały zakończone sukcesem, mimo zaangażowania środków europejskich. Przede wszystkim potrzebne jest wyrównywanie obciążenia między poszczególnymi sędziami w wydziałach i pomiędzy wydziałami.

Efektywności nie da się jednak badać bez ustalenia ile spraw sędzia załatwia. Czynnik ten będzie jednak konfrontowany poprzez orzecznictwo innych sędziów, wyniki wydziału i całego sądu. Ocena będzie również uzależniona od konkretnych warunków, w jakich sędzia orzeka. Podobnie jak w obecnym stanie prawnym, należy zaufać doświadczeniu wizytatorów, którzy już znają specyfikę poszczególnych sądów. Oczywiście nie da się uniknąć pewnych różnic w ich ocenach, ale bezzasadne są obawy o ewentualny brak obiektywizmu z ich strony.

„Wobec przewidywalnych trudności ze zmianą konstytucyjnych standardów, warto skupić się na „nadmiernej kognicji sędziów” i tam gdzie to jest możliwe i dopuszczalne w większym niż dotychczas stopniu wykorzystywać pracę referendarzy”

– Przewodniczącym wydziału ksiąg wieczystych ma być, co do zasady, referendarz. Ustawodawca dopuszcza sytuację, że referendarz będzie zwierzchnikiem sędziego?
– Jeżeli wydział ksiąg wieczystych będzie obsadzony tylko przez referendarzy, to taki problem się nie pojawi. Natomiast skargi na referendarza może rozpoznawać sędzia z innego wydziału – cywilnego. W ustawie przewidziano jedynie wyjątkową możliwość, iż przewodniczącym wydziału ksiąg wieczystych będzie sędzia. Taka sytuacja będzie np. w przypadku dużych wydziałów, tam gdzie jest wystarczająco dużo pracy dla sędziego, również w zakresie skarg na czynności referendarzy.

– Co z sędziami, którzy już orzekają obecnie w tych wydziałach, są specjalistami w tej dziedzinie?
– Prawdę mówiąc, celem nowelizacji jest wyprowadzenie sędziów z wydziałów ksiąg wieczystych. Tego nie można ukrywać. Oczywiście na początku niektórym sędziom będzie trudno, ale nie możemy sobie pozwolić na marnowanie ich pracy w sprawach, które z powodzeniem mogą załatwiać referendarze. Sędziowie są potrzebni w innym miejscu.

„Dyrektor ma zapewnić właściwe warunki pracy sądu, a prezes  naprawdę nie powinien zajmować się sprawami kadrowymi sekretarzy  sądowych czy choćby woźnych”

– A bezpieczeństwo obrotu?
– Nie ma z tym problemu, obecnie system ten już działa, obsługiwany w znacznej części przez referendarzy.

– Może lepszym rozwiązaniem byłaby prywatyzacja ksiąg?
– Takie pomysły pojawiają się co jakiś czas od około 2000 r., a ostatnio jakieś 3-4 lata temu, ale była to raczej tylko wstępna dyskusja. Stabilność, bezpieczeństwo i wiarygodność ksiąg wieczystych wymagają pozostawienia ich w sferze publicznej.

– Nowelizacja przewiduje trzyletnią kadencję przewodniczących wydziałów, z możliwością wcześniejszego odwołania. W ustawie zabrakło kryteriów odwołania, choćby takich jak w przypadku prezesów…
Jest to właściwe rozwiązanie. Powinna być zachowana elastyczność w zakresie możliwości powierzania tej funkcji. Można sobie wyobrazić nawet taką sytuację, że z jakiegoś powodu – choćby charakterologicznego, prezes sądu nie może ułożyć sobie współpracy z przewodniczącym wydziału. Za zgodą kolegium powinno wówczas być możliwe odwołanie przewodniczącego. Przewodniczący wydziału nie jest organem sądu, stąd nie należy poszukiwać analogii do sytuacji prezesów sądów.

Kadencyjność stanowisk przewodniczących wydziałów zakłada możliwość pozostawienia na stanowisku tych sędziów, którzy swoje zadania wykonują dobrze. Musimy jednak korzystać z instrumentów pozwalających na dobre zarządzanie kadrą sędziowską.

– Projekt nowelizacji zakładał, że sędziowie będą wybierać kandydatów na prezesów sądów. Ostatecznie to Minister będzie ich przedstawiał do zaopiniowania zgromadzeniom.
– Rzeczywiście. Od początku pracy w Sejmie był z tym jednak problem. Początkowo zakładano, że zgromadzenie sędziów będzie mogło proponować kandydata na stanowisko prezesa, a Minister Sprawiedliwości będzie mógł go nie przyjąć. Mogłoby jednak dojść do powtarzania się takich sytuacji, a przecież prezes „tymczasowy” może pełnić funkcję jedynie przez 6 miesięcy. Mogło być proste rozwiązanie, iż w kolejnym rozdaniu jeden podmiot miałby głos decydujący. Nie doszliśmy jednak do porozumienia do kogo miałby należeć. Jednocześnie warto pamiętać, że stary, obowiązujący model, który zachowano po nowelizacji, sprawdza się. Wyjątkowo rzadko kandydat przedstawiony przez Ministra nie uzyskuje akceptacji zgromadzenia. Proponując kandydata Minister nie działa „w ciemno”, wie czy jest on akceptowany przez środowisko. Ostatecznie, w przypadku negatywnej opinii zgromadzenia, ostatnie zdanie należy do KRS.

– Pośród organów sądu rejonowego nadal brakuje reprezentacji samorządowej.
– Samorząd sędziowski na poziomie sądu rejonowego nie byłby wydolny funkcjonalnie. Wprowadziliśmy jednak nową instytucję – zebranie sędziów sądu rejonowego, które ma ważne zadanie – będzie opiniować kandydatów na prezesa tego sądu.

– Burzliwą dyskusję wywołuje samodzielna pozycja dyrektora sądu jako zwierzchnika administracji sądowej. Czy przyjęte rozwiązania nie będą prowadziły do konfliktów kompetencji pomiędzy nim a prezesem, „systemem dwuwładzy”?
– Dyrektor będzie jedynie fachowcem od zarządzania. Nowego systemu musimy się nauczyć. Dlatego w nowelizacji przewidziano stosowne vacatio legis. Zmianom będą towarzyszyły szkolenia dyrektorów, w szczególności w zakresie wykonywania kompetencji pracodawcy. Ta „poduszka czasowa” pozwoli lepiej stosować nowe rozwiązania. Dyrektorzy sprawdzają się w zakresie obecnie przyznanych im kompetencji. Dyrektor ma zapewnić właściwe warunki pracy sądu, a prezes naprawdę nie powinien zajmować się sprawami kadrowymi sekretarzy sądowych czy choćby woźnych. Natomiast jeżeli dyrektor nie będzie zwracał uwagi na potrzeby poszczególnych wydziałów, przydatność pracowników do powierzonych im zadań, to musi liczyć się z negatywną oceną w zakresie swojego rocznego sprawozdania. Może też być odwołany na wniosek prezesa sądu.

– Negatywna opinia, podobnie jak wniosek nie będą musiały skończyć się odwołaniem dyrektora…
– Decyzja Ministra Sprawiedliwości nie powinna być wymuszona. Natomiast ewentualny wniosek o odwołanie dyrektora powinien być dobrze przygotowany i uzasadniony. Oczywiste jest natomiast to, iż nie obawa przed odwołaniem ze stanowiska, ale poczucie odpowiedzialności za działanie sądu, powinno motywować dyrektora do dobrej pracy. W innych krajach ten system działa z powodzeniem.

„Bardzo nam zależy na tym aby sędziowie w poszczególnych sądach byli równo obciążeni pracą”

– Obecne rozwiązania z zakresu dochodzenia do zawodu sędziego, w tym również rezygnacja z instytucji asesorów są coraz częściej krytykowane. O podjęcie prac nad zmianą trybu przygotowywania przyszłych sędziów apelowali m.in. prezesi sądów. Jak Pan Minister odniesie się do tych głosów?
– Nie mamy jeszcze żadnego doświadczenia, gdy chodzi o nowe rozwiązania. Nie wiemy jaka będzie wartość absolwentów Krajowej Szkoły. Z krytyką musimy więc jeszcze zaczekać. Zdaję sobie sprawę, że np. sędzia na próbę to bardzo dobra instytucja, z powodzeniem funkcjonująca w Niemczech. Pozwala na praktyczne sprawdzenie predyspozycji zawodowych kandydata. W naszych warunkach konstytucyjnych takie rozwiązanie uważane jest za niemożliwe. Inne rozwiązanie to sędzia grodzki, otrzymujący dożywotnią nominację, ale ograniczony tylko do pewnej kategorii spraw. Boję się jednak, że taki sędzia na zawsze pozostawałby w granicach tych swoich kompetencji, co uniemożliwiałoby prawidłowe wykorzystanie kadry sędziowskiej. Konstytucja stawia zbyt ciężkie warunki jeśli chodzi o sędziów na próbę, należałoby je złagodzić.

– W praktyce zawód sędziego staje się „koroną zawodu referendarza”.
– Obecnie jest coraz więcej nominacji na stanowiska sędziowskie asystentów. Oznacza to docenienie przez KRS ich wiedzy, pracy i doświadczenia. Asystenci sędziów mają bardziej zróżnicowaną praktykę niż referendarze. To daje do myślenia, aby dać referendarzom większe kompetencje, tam gdzie są podejmowane istotne czynności – np. w postępowaniu egzekucyjnym – a gdzie nie mamy do czynienia z wymiarem sprawiedliwości.

– Rocznie zaledwie po kilku radców prawnych i adwokatów stara się o nominacje sędziowskie.
– Na pewno pieniądze byłyby silną motywacją dla przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Dobrym pomysłem było wprowadzenie do zespołów oceniających kandydatów w KRS przedstawicieli innych zawodów, tych z których pochodzą kandydaci. Zapewni to im poczucie gry fair. Faktem jest jednak, że już obecnie, gdy KRS znajduje dobrego kandydata spośród adwokatów i radców prawnych, to stawia go wyżej niż referendarza czy asystenta sędziego. Niestety mało jest takich kandydatur.

– Mamy problem z nadmiernie rozbudowaną kognicją sądów i w wielu wypadkach skrajnym przeciążeniem sędziów. Czy jest koncepcja jego rozwiązania?
– Problem nadmiernej kognicji sądów rzeczywiście występuje. Szczególnie ciężko jest tam, gdzie sądy są niedoetatyzowane. Bywa też tak, że występują zaległości strukturalne, jak np. w Warszawie, co powoduje, że pomimo ciężkiej pracy sędziów, wyniki nie są zadawalające. Natomiast w mniejszych sądach często są rezerwy w zakresie obciążenia sędziów. Problem rozbudowanej kognicji jest problemem konstytucyjnym. Wobec przewidywalnych trudności ze zmianą konstytucyjnych standardów, warto skupić się na „nadmiernej kognicji sędziów” i tam gdzie to jest możliwe i dopuszczalne w większym niż dotychczas stopniu wykorzystywać pracę referendarzy. Nowym polem ich działalności może być nadawanie elektronicznych klauzul wykonalności bankowym tytułom egzekucyjnym. Również w postępowaniu egzekucyjnym jest spore pole do działania referendarzy. Mogliby np. rozpoznawać skargi na czynności komornika i wykonywać nadzór nad egzekucją z nieruchomości.

– Nie pojawią się tu wątpliwości konstytucyjne?
– Ja ich nie mam. Nie będzie to sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. W tym przypadku mamy już przecież do czynienia z orzeczeniem i chodzi o jego wykonanie. Poza tym referendarze czynności w tym zakresie wykonywaliby pod kontrolą sądu.

Uważam również, że należy poszukiwać możliwości odciążenia sędziów – na rzecz referendarzy, również w postępowaniu karnym, ale tu przyznaję, że wątpliwości natury konstytucyjnej mogłyby się pojawić.

– Czy jest już projekt zmian idących w tym kierunku?

– Projekt ustawy dotyczący kompetencji referendarzy w zakresie elektronicznych bankowych tytułów egzekucyjnych skierowano już do uzgodnień międzyresortowych. Proponujemy utworzenie nowych e-sądów tylko dla tej kategorii spraw. Ich bazę kadrową stanowiliby referendarze z dotychczasowych ośrodków migracyjnych ksiąg wieczystych. W założeniu tryb e-sądu dla bankowych tytułów byłby obowiązkowy, a referendarze podejmowaliby wszystkie czynności w tych sprawach. W założeniu wprowadzenie projektu w życie było planowane na 1 lipca 2012 r., jednak jego zachowanie będzie trudne.

– Kiedy faktycznie rozpocznie się wprowadzanie w życie elektronicznych protokołów?
– Montaż potrzebnych urządzeń został już przeprowadzony w wielu sądach. Urządzenia rejestrujące dźwięk i obraz zostały zainstalowane w 56 salach rozpraw sądów apelacyjnych i 290 okręgowych. Zaplanowaliśmy też szkolenia, które będą odbywać się na rzeczywistym oprogramowaniu. Do pierwszych sądów rejonowych urządzenia nagrywające trafią w II połowie 2012 r. Są pieniądze na cały program, który powinien zakończyć się do połowy 2013 r. obejmując wszystkie sądy orzekające w sprawach cywilnych. Dość szybko będziemy wiedzieli jak elektroniczny protokół funkcjonuje w praktyce. Zdobyte doświadczenia pozwolą stwierdzić, w jakich warunkach podejmować podobne działania w sprawach karnych.

„Projekt ustawy dotyczący kompetencji
referendarzy w zakresie elektronicznych bankowych tytułów egzekucyjnych skierowano już do  uzgodnień międzyresortowych”

– Jakie istotne zmiany w prawie powinny jeszcze nastąpić, co zdaniem Pana Ministra należałoby zmienić?
– Radykalnej zmiany wymaga k.p.k. Projekt Komisji Kodyfikacyjnej idzie tu w dobrym kierunku. Zmierza bowiem do odformalizowania procedury karnej, usuwa z niej zbędne rytuały i „gusła”, jak odczytywanie protokołów. Ponadto powinno być jeszcze więcej kontradyktoryjności. Jeżeli zaś chodzi o cały system prawa karnego, to musi się w nim znaleźć więcej oportunizmu. Ściganie przestępstw w tych sprawach, w których nie ma interesu publicznego jest marnowaniem zasobów wymiaru sprawiedliwości.

Jeśli chodzi o k.p.c., to trzeba doprowadzić do stanu, w którym maksymalnie duża ilość spraw prostych będzie rozpoznawana przez referendarzy oraz przy użyciu systemów teleinformatycznych. Co ważne, możliwe jest przyjęcie nowego kodeksu cywilnego w połowie przyszłej kadencji Sejmu.

Rozmawiał sędzia Rafał Reiwer